Joe Biden ułaskawia Fauciego, Milleya… i swojego syna. W Polsce? Afera na pół Europy.
Joe Biden w ostatnich godzinach swojej prezydentury ułaskawił dr. Anthony’ego Fauciego i gen. Marka Milleya – chociaż żaden z nich nie miał zarzutów ani wyroków. Decyzja? Prewencyjna ochrona przed potencjalnymi działaniami przyszłej administracji. Cisza w mediach, brak protestów, pełna akceptacja.

Dodajmy jednak, że wcześniej Biden skorzystał z prawa łaski, by ułaskawić swojego syna, Huntera Bidena, którego sprawy finansowe i problemy z prawem budziły wiele kontrowersji. I znów – żadnych głośnych oskarżeń o nadużycia władzy.
A teraz spójrzmy na Polskę. Gdy Andrzej Duda ułaskawił Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika – przed prawomocnym wyrokiem – wybuchła gigantyczna burza. Politycy i media grzmieli o zamachu na niezależność sądów i łamaniu prawa.
Dlaczego w USA ułaskawienie rodziny czy polityków jest postrzegane jako prerogatywa prezydenta, a w Polsce staje się polem bitwy politycznej? Czy to kwestia podwójnych standardów, czy nasza polityczna skłonność do przesady?
Pytanie: czy Polacy kiedykolwiek zaakceptują, że prezydent ma prawo działać w ramach swoich kompetencji, czy każde ułaskawienie będzie traktowane jak atak na państwo?
