4. książka w roku – „Tylko sprawiedliwość” – Bryan Stevenson
Wiesz, że coś jest nie tak z systemem, gdy za pomocą paragrafów można bez problemu skazać człowieka na śmierć — a żeby go uratować, potrzeba lat, odwagi, determinacji i… prawnika z misją.

Bryan Stevenson to nie tylko prawnik. To człowiek, który udowadnia, że pomaganie innym to nie empatia z Instagrama, tylko twarda robota w terenie. „Tylko sprawiedliwość” to książka, która powinna być obowiązkową lekturą na aplikacji adwokackiej. I jeszcze raz po asesurze.
Stevenson nie buduje z siebie bohatera. On pokazuje, że prawo bez sumienia to tylko zimne narzędzie opresji. A prawo z sumieniem? To najskuteczniejsze narzędzie zmiany społecznej. I to nie w teorii, tylko w praktyce.
Czyta się jak reportaż sądowy, zostaje jak dobry wyrok – z uzasadnieniem, którego się nie zapomina.
Zostaje pytanie: czy w Polsce mamy swoich Bryanów Stevensonów? Czy po prostu robimy swoje, by się nie wychylać? W sumie to pytanie też do mnie.
