W świecie, w którym dziennikarze jeszcze kiedyś udawali, że są bezstronni, pozostała już tylko sztuka aktorska drugiej kategorii. Oto podcast TVN24, który miał być politycznym komentarzem, a zamienił się w recytację laurek dla Rafała Trzaskowskiego. Było pięknie: „odrodzenie”, „przejęcie flagi”, „stabilizacja” – jak z kiepsko napisanej sztuki, w której autor już dawno zapomniał, że rolą dziennikarza nie jest bić brawa, tylko stawiać pytania.

Trzaskowski – jak wynika z relacji prowadzących – wszedł na scenę w Warszawie niczym nowy Mojżesz, prowadząc zagubionych wyborców ku świetlanej przyszłości. Nawet flaga biało-czerwona, wcześniej zostawiona w Końskich, została – niemal w sensie sakralnym – „przejęta” przez niego. Gdyby tylko dodali chóry anielskie w tle, całość mogłaby aspirować do kategorii fantasy. Takiej, co to kiedyś szła o 20:00 – zaraz po Dzienniku.
Bo przecież to wszystko już było. W PRL-u też każdy „towarzysz I sekretarz” zawsze „mocny”, „stabilny”, „w świetnej formie”. A jak nie był, to i tak był – bo tak mówił spiker. Tylko nazwiska się zmieniają. Technika pozostała. Jak z „Dziennika Telewizyjnego” z lat 80.: lider zawsze zwycięski, opozycja zawsze groteskowa, a społeczeństwo – wdzięczne i milczące.
O innych kandydatach mówiono, cóż… mniej poetycko. Braun – „skandaliczne wypowiedzi na granicy prawa”, Mentzen – „nie jest to jego mocna strona”. Nawrocki niby „ustabilizowany”, ale właściwie nie wiadomo, po co w ogóle przyjechał. Można by pomyśleć, że do Warszawy przybyli statyści, by podkreślić blask jedynego prawdziwego kandydata. Komuna na sterydach – tylko z nowym brandingiem.
Kiedy dziennikarze, zamiast relacjonować fakty, ustawiają się w roli cheerleaderów jednej opcji, cała instytucja, którą reprezentują, staje się groteską. Oczekiwać od mediów, że będą obiektywne, to dzisiaj jak prosić kota, żeby szczekał. Ale przynajmniej można oczekiwać odrobiny finezji w ukrywaniu swoich sympatii. Tu nawet tego zabrakło.
Dziś już nie chodzi o wybór między kandydatami. Chodzi o wybór, czy wolimy być oszukiwani subtelnie, czy w sposób tak bezczelnie toporny, że aż trudno nie parsknąć śmiechem.
Mainstreamowe media chcą być tubą propagandową – ich sprawa. Ale niech przynajmniej nie obrażają naszej inteligencji.
🧠 Myśl samodzielnie
Nie przyjmuj gotowych narracji. Nie klikaj pierwszego nagłówka. Nie powtarzaj, co mówi ekran – ani ten w telewizji, ani ten w telefonie.
📺 Zamiast chłonąć przekaz – zadawaj pytania.
🗞 Zamiast jednego źródła – sięgaj po pięć.
🎙 Zamiast słuchać jednej stacji – posłuchaj konkurencji.
Bo tylko wtedy w tej informacyjnej mgle odnajdziesz coś więcej niż sztucznie oświetloną drogę dla „właściwego kandydata”.
