Osiem punktów Mentzena. Osiem powodów, dla których Polska wreszcie zaczęła słuchać konkretu, a nie kadzidła.
W tym całym festynie kampanijnym, gdzie jeden kandydujący opowiada, że „Polska jest kobietą”, a drugi że „wstał z kolan, żeby uklęknąć przed Wuja Samem”, nagle z offu – niczym sędzia z Varu – odzywa się Mentzen i mówi: „OK, chłopaki, ale zanim się pogryziecie, podpiszcie to”.
Nie chodzi tu o żaden koncert życzeń. Te osiem postulatów to nic innego jak deklaracja normalności. I nagle robi się niezręcznie.
Bo jak się ma Trzaskowski, którego partie w europarlamencie głosują za likwidacją gotówki, do punktu „Zachowanie obrotu gotówkowego”? Jak się ma Nawrocki – patron wszelkich dotacji dla lobby wojennego – do „Braku wysyłania wojsk na Ukrainę”?
Mentzen nie mówi „zróbcie to”, tylko „nie róbcie tego, co nam szkodzi”. Nie podwyższajcie podatków. Nie wpychajcie nas do Zielonego Ładu, gdzie rolnik ma kupować traktor elektryczny, a budowlaniec mieszkać w kartonie z recyklingu. Nie pozwalajcie, żeby decyzje o naszym życiu podejmowali urzędnicy z Brukseli, którzy nawet nie wiedzą, gdzie leży Wąchock.
Ktoś powie: populizm. A ja odpowiem: populizm to po prostu realizm mówiony na głos. I najwyraźniej dla establishmentu to już za dużo.
Sławomir Mentzen, swoją drogą, nie powiedział: „poprę X albo Y”. Powiedział: „kto podpisze, ten ma szansę”. To różnica jak między licytacją, a kolędowaniem. Jedni błagają o poparcie, drugi stawia warunki. I ma do tego podstawy – 15% wyborców to nie są przegrywy, to języczek u wagi. Języczek, który może obrócić całą narrację. O ile się go nie zlekceważy.
Oczywiście, pewnie żaden z kandydatów tego nie podpisze w całości. Za dużo interesów, za dużo lojalności. Ale to dobrze. Bo właśnie wtedy wyborca widzi, kto kim jest. I może nie w tej turze, nie w tej kampanii, ale w następnej – zrobi z tego użytek.
Tak się kończy era „głosujcie, bo gorzej już było”. I zaczyna czas: „podpisuj albo spadaj”.
A jeśli ktoś jeszcze pyta, po co te postulaty – to odpowiem krótko:
Po to, żebyśmy wreszcie przestali być traktowani jak idioci.
—
Udostępnij, jeśli wiesz, że „normalność” to nie obelga. I oznacz tych, którzy myślą, że wolność słowa to tylko ich prawo.
