Ważny wyrok Sądu Najwyższego, który powinien otrzeźwić każdego pożyczkodawcę.
Sama umowa pożyczki to za mało, by skutecznie żądać jej zwrotu – tak wynika z wyroku SN z 2025 r. (sygn. I CSK 2783/23). Kluczowe jest realne wydanie pieniędzy pożyczkobiorcy – fizyczne lub poprzez przekazanie środków na konto, którym mógł on samodzielnie dysponować. Brak takiego przekazania oznacza brak podstaw do roszczenia.
Sprawa dotyczyła małżonków – formalnie oboje zaciągnęli pożyczkę, ale tylko mąż otrzymał środki i nimi zarządzał. Żona nie miała do nich dostępu, nie korzystała z nich i – jak powiedziała – „nigdy nie widziała tych pieniędzy na oczy”. Sąd Apelacyjny w Rzeszowie odmówił więc zasądzenia od niej zwrotu pożyczki. SN to potwierdził.
Najważniejsze punkty wyroku:
- nie wystarczy umowa pożyczki – musi dojść do faktycznego przekazania środków,
- jeśli pożyczkę otrzyma tylko jeden z pożyczkobiorców, nie ma automatycznej odpowiedzialności solidarnej drugiego,
- art. 41 § 1 k.r.o. nie zadziała, jeśli małżonkowie są po rozwodzie lub nie ma majątku wspólnego,
- kluczowe jest, kto mógł swobodnie dysponować pożyczonymi środkami – a nie, kto podpisał umowę.
Komentarz praktyczny:
Sędzia Artur Grajewski wskazuje, że wyrok ten może wprowadzić zamieszanie i jest oderwany od realiów obrotu. Jego zdaniem, wystarczające powinno być wspólne zobowiązanie – niezależnie od tego, kto fizycznie dostał środki. Aby uniknąć podobnych sytuacji, sugeruje:
✅ zawierać umowy, w których jasno określone jest solidarna odpowiedzialność,
✅ przekazywać środki na konto wspólne lub odebrać pokwitowanie od obojga,
✅ rozważyć poręczenie lub weksel in blanco podpisany przez obie strony.
Wniosek?
Jeśli pożyczasz pieniądze kilku osobom – małżonkom, wspólnikom, członkom zarządu – musisz zadbać nie tylko o podpisy, ale o to, komu faktycznie wydajesz środki. Bo w przeciwnym razie możesz zostać z umową, ale bez zwrotu.
📌 Sygnatura orzeczenia: I CSK 2783/23
📅 Wyrok SN z 2025 r.

