Rząd zapowiada zmiany, które – przynajmniej w teorii – mają ułatwić dochodzenie należności z tytułu niezapłaconych faktur. Pomysł? Nowa ścieżka sądowa dla wierzycieli, którzy wystawią e-fakturę przez Krajowy System e-Faktur (KSeF). Czy to faktycznie krok w stronę realnej poprawy efektywności windykacji, czy kolejna „reforma”, która obciąży system bez efektów?
nowy pomysł, stare problemy
Ministerstwo Sprawiedliwości chce wprowadzić możliwość składania elektronicznych pozwów na podstawie e-faktur, które byłyby automatycznie powiązane z dowodami potwierdzającymi wykonanie usługi lub dostawę towarów. Sprawy te miałyby być rozpatrywane szybciej i niejako „z urzędu” w trybie uproszczonym.
To brzmi nieźle, ale wszyscy, którzy przez ostatnią dekadę próbowali dochodzić roszczeń gospodarczych w Polsce, mają prawo do sceptycyzmu. Bo czy naprawdę głównym problemem jest czas rozpoznania sprawy? A może raczej brak egzekucji, paraliż komorników, przewlekłość procedur sądowych i – last but not least – obojętność państwa wobec dłużników, którzy systemowo unikają odpowiedzialności?
procedura dla „grzecznych” wierzycieli
Nowa procedura ma być dostępna tylko dla tych, którzy korzystają z KSeF. To oczywiście zachęta do wdrożenia systemu, który – przypomnijmy – od 2026 r. i tak będzie obowiązkowy dla wszystkich przedsiębiorców. Można powiedzieć, że to marchewka po długim okresie straszenia kijem.
Ale uwaga: nowa procedura nie będzie obowiązkowa. To oznacza, że nadal będziemy mieli kilka reżimów procesowych, co w praktyce może pogłębić chaos.
A co z przedsiębiorcami, którzy nie wystawili e-faktury, bo kontrahent żądał zwykłej faktury PDF? Albo z tymi, którzy mają do odzyskania starsze należności? Nadal zostają z tym samym ułomnym systemem, w którym – żeby odzyskać swoje pieniądze – trzeba często przegrać walkę z absurdem.
dla kogo to realnie coś zmienia?
Dla kancelarii obsługujących biznes – może to być szansa. Jeżeli sądy rzeczywiście dostaną narzędzie do szybszego rozpoznawania spraw, to warto już dziś przyglądać się, jakie dane trzeba uzupełnić w KSeF, by w razie czego pozew „z automatu” miał szansę przejść.
Dla mikroprzedsiębiorców? Być może, choć trzeba pamiętać, że żaden system nie zastąpi skutecznej egzekucji, a „szybszy wyrok” to wciąż nie są pieniądze na koncie.
podsumowanie: krok w dobrą stronę, ale bez złudzeń
Nowa procedura to ciekawy kierunek – może wreszcie informatyzacja prawa gospodarczego przyniesie realną wartość dla przedsiębiorców, a nie tylko koszty i chaos. Ale jeśli rząd na serio chce wspierać uczciwych przedsiębiorców, to musi też zająć się egzekucją, urealnić koszty komornicze, uprościć strukturę sądownictwa gospodarczego i przestać traktować dłużników jak pokrzywdzonych.
Masz doświadczenie z nieskuteczną windykacją? A może uważasz, że to tylko PR-owa zagrywka przed wyborami? Napisz w komentarzu. I – jak zawsze – udostępnij, jeśli temat Cię dotyczy.

