Sprawa prof. Małgorzaty Manowskiej – pierwszej prezes Sądu Najwyższego – ponownie ukazuje, jak bardzo rozdwojony jest nasz system prawny. Mamy formalne reguły i mamy realną praktykę. I jedno z drugim coraz częściej się nie spotyka.
Chodzi o wniosek Prokuratury Krajowej o uchylenie immunitetu prof. Manowskiej. Rzekomo miała przekroczyć uprawnienia przy powierzaniu obowiązków prezesowi Izby Karnej. Formalnie – jak twierdzi prokuratura – naruszyła zasadę legalizmu. Nieformalnie – mamy do czynienia z kolejną odsłoną trwającej od lat wojny o władzę w wymiarze sprawiedliwości.
pozorny ruch, rzeczywista bezczynność
Sprawą ma się zająć Izba Odpowiedzialności Zawodowej SN. Problem? Od pięciu miesięcy… nie działa. Nie powołano nowego prezesa tej Izby, nie zorganizowano posiedzeń, a zgodnie z przepisami – to właśnie prezes tej Izby powinien procedować wniosek prokuratury. Efekt? Totalna blokada.
Czy to przypadek? Trudno w to uwierzyć. Raczej mamy do czynienia z polityczną kalkulacją, która – tradycyjnie – odbywa się kosztem konstytucyjnych zasad. Władza wykonawcza i część środowiska sędziowskiego znalazły się w impasie. A prawo? Prawo może poczekać.
kto kogo ma kontrolować?
Sprawa Manowskiej to nie tylko pytanie o indywidualną odpowiedzialność. To przede wszystkim test na realne funkcjonowanie mechanizmu odpowiedzialności władzy sądowniczej. I wygląda na to, że ten mechanizm… nie istnieje.
Sąd Najwyższy nie potrafi ani wyegzekwować działania swojej własnej izby, ani przyspieszyć procedury rozpoznania sprawy, która – bądź co bądź – dotyczy osoby stojącej na jego czele.
Tymczasem w mediach społecznościowych i w środowiskach prawniczych trwa festiwal emocji. Jedni widzą w tym zemstę, inni – wymierzenie sprawiedliwości. A prawda leży gdzieś pośrodku: to po prostu kolejny dowód, że brakuje u nas instytucjonalnej odpowiedzialności i spójności.
podsumowanie: bez ruchu, bez konsekwencji
Jeśli prezes Sądu Najwyższego nie podlega żadnym realnym mechanizmom weryfikacji, a prokuratura może latami miotać wnioski bez efektu – to mamy do czynienia z pozorem państwa prawa. A jeżeli Izba, która ma być gwarantem odpowiedzialności sędziów, nie jest w stanie nawet zebrać się do pracy – to trudno mówić o jakimkolwiek nadzorze.
Rządy prawa nie polegają na retoryce – tylko na procedurach, które naprawdę działają.
📌 Śledzisz sprawę immunitetu prof. Manowskiej?
Masz dość medialnych emocji i chcesz konkretów?
Zostaw komentarz i udostępnij dalej – bo bez presji społecznej nie ruszy się nawet sprawa, która dotyczy szczytu sądowej piramidy.

