Rada Języka Polskiego właśnie uchwaliła zmiany w zasadach pisowni, które zaczną obowiązywać od 1 stycznia 2026 r. Do tego pierwszy raz w historii dostajemy pełny, oficjalny zbiór reguł pod nazwą „Zasady pisowni i interpunkcji polskiej”.
Brzmi poważnie. W praktyce wygląda jak próba posprzątania w pokoju, w którym od 30 lat nikt nie wietrzył.
Zmian jest dużo, ale kilka wybija się na pierwszy plan:
1. Wielkie litery dla mieszkańców miast i dzielnic
Będziemy mieli Warszawian, Mokotowian i Chochołowian. Brzmi dumnie. Szkoda, że niektóre samorządy nie potrafią dorosnąć do tej wielkiej litery.
2. Ford będzie Fordem
Wreszcie nazwy marek i nawet pojedynczych egzemplarzy piszemy wielką literą. Auta doczekały się szacunku. Kierowcy nadal czekają.
3. „Czy by nie pojechać w góry?” – oficjalnie rozdzielnie
Rada uznała, że tak będzie prościej. Szczerze? Prościej byłoby, gdyby ktoś uprościł podatki.
4. „Nie” łączymy z przymiotnikami zawsze
Nieważne czy nienajmilszy, czy niemilszy. Wszystko razem. Chaos pozostaje rozdzielny.
5. Ujednolicenie przymiotników od nazwisk
Będzie dramat szekspirowski, filozofia sokratejska i poezja miłoszowa. I dobrze – dość tej gimnastyki literowej.
6. „Półżartem, półserio” już tylko łącznie
Ma to sens. W Polsce i tak połowa rzeczy jest robiona na pół gwizdka.
7. Aleje, Mosty, Pomniki – już wielką literą
Może kiedyś doczekamy się także Wielkiej Odpowiedzialności w przestrzeni publicznej.
8. „Superpomysł” albo „super pomysł” – obie formy OK
Fajnie. Szkoda, że „super system państwowy” nadal pozostaje tylko wariantem teoretycznym.

Rada tłumaczy, że zmiany mają uprościć zasady i zmniejszyć liczbę błędów.
Jeśli to się uda, to będzie mały cud jak na polskie standardy regulacyjne.
Tak czy inaczej – od stycznia 2026 piszemy trochę inaczej.
A jak znam życie, i tak największe emocje wywoła to, że Ford ma być z dużej litery, a ulica – z małej.
